Są takie wieczory, kiedy siadasz z herbatą, patrzysz przez okno i czujesz, że chcesz uciec — nie dosłownie, ale tak trochę. Wyrwać się z rutyny, poczuć motyle w brzuchu, przypomnieć sobie, że świat może być większy niż lista zakupów i powiadomienia z pracy. I właśnie wtedy sięgasz po romans. Nie dlatego, że to ucieczka od rzeczywistości, ale dlatego, że dobra książka romantyczna potrafi przypomnieć ci, jak bardzo jesteś zdolna do odczuwania. To nie jest mały powód. To jest jeden z najlepszych powodów, żeby czytać.
Jeśli szukasz czegoś, co dosłownie nie pozwoli ci odłożyć książki, zacznij od „The Hating Game" Sally Thorne. To klasyczny romans biurowy z napięciem między dwójką antagonistów, który po prostu działa — na każdą czytelniczkę, bez wyjątku. Chemia między bohaterami jest tak gęsta, że czujesz ją przez strony. Podobne uczucie towarzyszy podczas czytania „Beach Read" Emily Henry — książki, która jest jednocześnie lekka i zaskakująco głęboka. Henry ma ten rzadki dar, że pisze o miłości w sposób, który nie jest ani naiwny, ani cyniczny. Po prostu prawdziwy.
Jeśli wolisz coś bardziej epickie, z historią w tle i uczuciami, które dojrzewają latami — „Outlander" Diany Gabaldon to pozycja obowiązkowa. Tak, to gruba cegła. Tak, będziesz czytać do drugiej w nocy. I tak, będzie warto.
Nie każdy romans musi kończyć się weselnym tortem i różami. Czasem chcemy czegoś, co boli trochę bardziej, zostawia ślad. „It Ends with Us" Colleen Hoover to książka, o której trudno mówić bez emocji — i słusznie. Hoover potrafi pisać o miłości z odwagą, której brakuje wielu autorkom. To nie jest łatwa lektura, ale jest ważna. Podobnie działa „Normal People" Sally Rooney — romans, który jest jednocześnie studium relacji, komunikacji i tego, jak bardzo możemy się mijać z ludźmi, na których nam zależy.
Dla tych, które lubią romans zakorzeniony w konkretnym miejscu i czasie, świetnym wyborem będzie „Przed wschodem słońca" czy literatura inspirowana klimatem europejskich miast. Czasem samo tło opowieści — Paryż, Toskania, małe miasteczko nad morzem — potrafi sprawić, że poczujesz się, jakbyś sama tam była.
Myślę, że nie chodzi tylko o miłosną historię. Chodzi o bohaterki, w których się rozpoznajemy — kobiety, które mają wątpliwości, popełniają błędy, tęsknią za czymś więcej. Chodzi o to uczucie, kiedy przewracasz ostatnią stronę i przez chwilę siedzisz nieruchomo, bo nie chcesz, żeby to się kończyło. Romans w najlepszym wydaniu nie jest ucieczką — jest przypomnieniem. Że emocje są ważne. Że zasługujesz na intensywność.
Polecamy
Anna Kowalczyk · Bare & Bloom
Polskie 50 twarzy Greya. Nicea. Toskania. Mężczyzna, który nie pytał — bo wiedział.
Kup ebook — 39 zł →I właśnie dlatego, jeśli szukasz kolejnej lektury, która da ci to uczucie — gorąco polecam sięgnąć po naszą książkę. To historia napisana z myślą o czytelniczkach, które chcą romansu mądrego, z prawdziwymi bohaterami i napięciem, które buduje się tak, że trudno oderwać wzrok. Jeśli podobały ci się klimaty Emily Henry czy Sally Thorne, mam przeczucie, że ta lektura trafi dokładnie w to, czego szukasz.
Romans to gatunek, który zasługuje na dużo więcej szacunku niż często dostaje. Dobra książka romantyczna potrafi wzruszyć, poruszyć i — co najważniejsze — sprawić, że przez kilka godzin poczujesz się bardziej żywa. Sięgaj po „The Hating Game", „Beach Read", „It Ends with Us" czy „Normal People", gdy potrzebujesz emocji, które mają sens. A gdy skończysz — wiesz, gdzie szukać następnej historii, która nie pozwoli ci zasnąć do rana.