Pamiętam, jak kilka lat temu sięgnęłam po pierwszą Stiega Larssona i przez trzy doby nie mogłam oderwać się od książki. Potem przyszła kolej na polskich autorów i... coś zaskoczyło. Zaczęłam się zastanawiać, czy to w ogóle fair porównanie — dwa zupełnie różne światy, dwie tradycje, dwa sposoby opowiadania o złu. Jeśli też łapiesz się na tym pytaniu, to dobrze trafiłaś. Rozgryźmy to razem.
Nordycki kryminał ma w sobie coś hipnotyzującego. To nie tylko mroczna fabuła — to cały klimat. Szare niebo, lodowaty wiatr, małe społeczności skrywające wielkie sekrety. Stieg Larsson i jego trylogia Millennium z Dziewczyną z tatuażem na czele pokazała światu, że kryminał może być jednocześnie thrillerem społecznym i feministycznym manifestem. Jo Nesbø ze swoim Harrym Hole'em stworzył postać tak niejednoznaczną, że trudno się od niej oderwać. A Camilla Läckberg w serii z Fjällbacką udowodniła, że malownicze szwedzkie miasteczko może kryć więcej trupów niż niejedno wielkie miasto.
Co sprawia, że te książki tak bardzo wciągają? Według mnie — ta charakterystyczna powolność budowania napięcia. Skandynawowie nie spieszą się z podawaniem odpowiedzi. Dają ci czas, żebyś poczuła zimno i samotność razem z bohaterem. To literatura, która pozostaje z tobą długo po przewróceniu ostatniej strony.
Przez lata polskie kryminały były traktowane trochę po macoszemu — jakby z góry ustępowały zachodniej konkurencji. Ale to się zmieniło i to bardzo. Zygmunt Miłoszewski ze swoim prokuratorem Szackim — najpierw w Uwikłaniu, potem w Ziarnie prawdy — pokazał, że polska prowincja i polskie traumy historyczne mogą być materiałem na absolutnie światowy kryminał. Marek Krajewski i jego Eberhard Mock w przedwojennym Wrocławiu to z kolei dowód na to, że klimat noir niekoniecznie musi być skandynawski.
Polskie kryminały mają w sobie coś, czego nie znajdziesz nigdzie indziej — specyficzny czarny humor, głęboko zakorzeniony w naszej mentalności, i tę niepowtarzalną mieszankę historii, postkomunistycznych kompleksów i bardzo ludzkich, bliskich nam problemów. Kiedy czytasz o komisarzu Szackim jadącym przez małe polskie miasto, czujesz, że to twój świat. Nie fikcja, nie egzotyka — rzeczywistość, którą znasz.
Największa różnica leży moim zdaniem w tempie i w tym, co autorzy stawiają na pierwszym miejscu. Skandynawowie budują atmosferę metodycznie, z dbałością o każdy szczegół otoczenia — poczujesz tam mróz i zapach lasu. Polscy autorzy częściej stawiają na psychologię postaci i społeczny kontekst, który jest dla nas boleśnie znajomy. W obu przypadkach dostajemy świetną literaturę, tylko inaczej skonstruowaną.
Jest jeszcze jedna kwestia — realizm. Polskie kryminały często osadzone są w bardzo konkretnych realiach, które czytelnik z Polski natychmiast rozpoznaje: biurokracja, małomiasteczkowe relacje, historia, której nie da się uciec. To działa jak magnes. Skandynawskie kryminały oferują natomiast pewien rodzaj eskapizmu — przenosisz się w inne miejsce, inną kulturę, inny rytm życia.
Polecamy
Maja Stern · Bare & Bloom
Karolina Bryk zaginęła. Marta Kowalska właśnie zaczyna szukać.
Kup ebook — 39 zł →Uczciwa odpowiedź? Jedno i drugie. Nie musisz wybierać. Jeśli jednak dopiero zaczynasz przygodę z kryminałem i chcesz poczuć się pewnie już od pierwszych stron — polskie tytuły mogą być lepszym startem. Łatwiej się w nich odnaleźć, bo tło jest swoje, znajome. Jeśli chcesz się przenieść i zanurzyć w obcym klimacie — Skandynawowie czekają z otwartymi ramionami.
Mnie osobiście ostatnio bardzo wciągnął klimat właśnie takich kryminałów, gdzie napięcie buduje się powoli, a za każdym rogiem czai się coś, czego się nie spodziewasz. Jeśli szukasz dokładnie takiego klimatu — mrocznego, psychologicznego, z wyrazistą bohaterką i fabułą, która nie zwalnia tempa — koniecznie zajrzyj do naszej najnowszej propozycji w kategorii krimi. Myślę, że nie pożałujesz.
Kryminały skandynawskie kuszą atmosferą, powolnym budowaniem napięcia i ucieczką w egzotyczny klimat. Polskie kryminały odpowiadają bliskim nam realiami, czarnym humorem i doskonałą psychologią postaci. Oba nurty mają swoich mistrzów i swoje arcydzieła — Dziewczyna z tatuażem, Uwikłanie, serie Nesbø czy Krajewskiego to lektury, które warto znać. Najlepsza strategia? Czytać jedno i drugie i cieszyć się tym, że gatunek kryminału jest tak bogaty i różnorodny.